sobota, 11 listopada 2017

Hej, powiedz bostonka!- nasze objawy

Znasz taką zabawę "powiedz" ?
Nie raz miałam z niej ubaw, tydzień temu wymyśliłam jej kolejną wersję:
-Powiedz bostonka
*bostonka
- Twoja twarz, dłonie i stopy będą wyglądać jak azjatycka biedronka! 
Teraz mnie to śmieszy ale uwierz, tydzień temu niemal przez nią płakałam, ale od początku.

Jeśli śledzisz bloga to wiesz, że już od kilku miesięcy zmagamy się z chorobami, mniej więcej co dwa tygodnie. Najczęściej są to zapalenia gardła albo zapalenie oskrzeli i teraz było podobnie,gorączka furczenie nad płucami, antybiotyk, według mnie brak poprawy, kolejna wizyta i kolejny antybiotyk (już drugi i nakaz podawania dwóch na raz! :o) Był to piątek, lekarz mówi jeśli do niedzieli nie przejdzie trzeba jechać do szpitala, ja załamana. Nie dość,że dopiero zaczęłam pracę i wylądowałam na zwolnieniu to jeszcze teraz będę musiała siedzieć w szpitalu więc kompletnie nic przez miesiąc nie zarobię. Sobota wieczór, młody zaczyna dostawać jakieś plamy, pierwsze co przyszło mi na myśl to uczulenie na antybiotyk, potem ospa. Myślałam też, że to może jakaś trzydniówka, w tamtym roku pamiętam, że Młody właśnie 3 dni gorączkował a potem dostał wysypkę ale to była bardziej kaszka na brzuchu i lekarz w szpitalu nas wyśmiał a teraz wyglądało to zupełnie inaczej. Oczywiście panika, i wpisywanie objawów do wujka google, potem konsultacja z innymi matkami i diagnoza BOSTONKA (wredny wirus Coxsacki z grupy enterowirusów klik Wyglądało to bardzo niewinnie, ot kilka plamek na dłoniach, stopach i twarzy, gorączka na drugi dzień przeszła, pojawiło się jeszcze kilka plamek.

Odetchnęłam z ulgą ale jeszcze wtedy nie wiedziałam, że nadchodząca noc będzie naprawdę ciężka. Syna tak swędziały stopy, że nie mógł zasnąć, wiercił się, kręcił i płakał, w końcu zasnął na mnie i byłam gotowa spać na siedząco z synem na rękach, na szczęście udało się go położyć nie budząc. Na drugi dzień już było lepiej, syn czuł się dobrze, szalał, plamki mu nie przeszkadzały. Zaraz po młodym i ja dostałam kaszel, wysoką gorączkę i z mega zawalonym ropą gardłem , pojechałam do lekarza rozpoznanie angina ropna, dostałam antybiotyki, i na drugi dzień zaczęły pojawiać się plamki najpierw na dłoniach, potem na twarzy i stopach. Czyli bostonka zaatakowała i mnie.



Strój na Halloween miałam naturalnie już gotowy, wyglądałam sto razy gorzej od syna, plam miałam o wiele więcej i czułam się tragicznie, drugiego dnia dłonie tak mnie bolały, piekły i swędziały jednocześnie, że chciałam umrzeć (naprawdę!) później doszły stopy które tak bolały, że ledwo chodziłam! No i to nieszczęsne gardło przez które nie mogłam jeść... i tu apel do wszystkich kogo to dotknie, nie smarujcie tego niczym i nie kombinujcie, trzeba to przetrwać, każda ingerencja w te plamy je podrażniała i przynosiła odwrotny efekt!
Kilka dni później okazało się, że i tatusiek zaczyna mieć pierwsze objawy z tym, że do niego los się uśmiechnął, szczęście w nieszczęściu jak to mówią i nie miał gorączki a wysypka zaatakowała tylko całą głowę. Jesteśmy dwa tygodnie po "ataku" zauważyłam u siebie następnie u syna odchodzącą skórę z dłoni, najpierw pęcherze jak przy odcisku, później u mnie odchodząca płatami skóra, Młody tu ciut oszczędzony bo mu tylko z kilku paluszków zeszło trochę skóry, natomiast moje dłonie wyglądają jakbym je włożyła do wrzątku i przez to odeszła mi skóra... 
Czy da się uchronić przed bostonką? Myślę, że tak, ale trzeba działać szybko, gdy tylko usłyszymy że atakuje trzeba się odizolować od osób na nią cierpiących, my chwilowo mieszkamy z moimi rodzicami i ich na całe szczęście to ominęło, ale to dlatego, że ich unikaliśmy zamykając się w pokoju. 

A Czy Ty już znasz tą chorobę ? Ciężko było czy lajcik? Daj znać! :) 

niedziela, 5 listopada 2017